DeepL, ChatGPT czy tłumacz: jak wybrać w zależności od dokumentu
DeepL, ChatGPT czy tłumacz? Krótka odpowiedź brzmi: to zależy od dokumentu. Do tekstów wewnętrznych, pilnych lub jednorazowych tłumaczenie maszynowe w zupełności wystarczy. Ale wszystko, co reprezentuje Twoją firmę — stronę internetową, umowę, instrukcję techniczną czy kampanię — musi przejść profesjonalną weryfikację przez człowieka. W Overseas łączymy jedno z drugim: tłumaczenie z wykorzystaniem AI i postedycję wykonywaną przez tłumacza, z gwarancją normy ISO 17100:2015, którą posiadamy od 2017 roku — w zależności od potrzeb danego projektu.
Każda z opcji w jednym zdaniu
Zanim wybierzesz, warto wiedzieć, co potrafi każde z tych narzędzi, bo grają w zupełnie różnych ligach.
DeepL to neuronowy tłumacz maszynowy: szybki, płynny i szczególnie dobry w parach języków europejskich, choć tłumaczy bez zrozumienia Twojego kontekstu i branży.
ChatGPT to model językowy (LLM): jeśli dasz mu instrukcje, tłumaczy z dużą swobodą w zakresie tonu i stylu, ale bywa niekonsekwentny, a czasem po prostu zmyśla to, czego nie wie.
Profesjonalny tłumacz tłumaczy i dostosowuje przekaz do Twojej branży, marki i klienta, a do tego odpowiada za jakość końcowego efektu.
Jest też czwarta droga, z której korzystamy na co dzień najczęściej: postedycja. Najpierw tłumaczy AI, a potem profesjonalny tłumacz sprawdza i poprawia tekst. Szczegółowo opisujemy to w naszym artykule o tłumaczeniu z AI i weryfikacji przez człowieka.
W czym każda z opcji sprawdza się najlepiej?
Nie ma jednego zwycięzcy. Każda opcja ma swoje pole do popisu, a umiejętne ich łączenie to właśnie to, czym zajmuje się biuro tłumaczeń.
Jakie narzędzie do jakiego dokumentu?
To jest decyzja, która naprawdę ma znaczenie. Zamiast pytać „co jest lepsze?”, zapytaj siebie: „jakie ryzyko ponoszę, jeśli coś pójdzie nie tak?”. Przy takim pytaniu wybór robi się niemal sam.
Do e-maili, notatek wewnętrznych i szkiców, z których chcesz tylko zrozumieć, o czym jest tekst, używaj bezpośrednio DeepL lub ChatGPT. Liczy się szybkość i tyle.
Do obszernej dokumentacji wewnętrznej, takiej jak intranet czy materiały szkoleniowe, sprawdzi się AI z lekką postedycją. Obniżasz koszty, a tekst pozostaje jasny i użyteczny.
Do strony internetowej, folderów, kampanii i wszystkiego, co marketingowe — tłumacz. Tu nie tłumaczy się słów, tylko intencję, a tego maszyna jeszcze nie potrafi.
Do instrukcji technicznych, kart produktów czy specyfikacji przetargowych — specjalistyczne tłumaczenie przez człowieka lub AI z pełną postedycją. Błąd techniczny w instrukcji to nie literówka: może kosztować pieniądze albo stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Do umów oraz dokumentów prawnych i urzędowych — zawsze tłumacz. Maszyna może pomylić obowiązek z zaleceniem, a tu nie ma miejsca na błędy.
Kiedy nie warto zostawiać wszystkiego AI?
Gdy tekst wychodzi z Twojej firmy do klienta, instytucji lub na rynek. AI tłumaczy szybko, ale nie wie, że jeden niuans w umowie zmienia cały zakres odpowiedzialności ani że nazwy Twojego produktu się nie tłumaczy.
Przykład, z którym spotykamy się często: karta techniczna, w której ten sam termin jest przetłumaczony na dwa różne sposoby na dwóch stronach. AI nie widzi w tym nic dziwnego i uznaje tekst za poprawny. Weryfikator to zauważy, a do tego wie, który termin jest właściwy w Twojej branży. W instrukcji montażu ta różnica oddziela profesjonalny dokument od takiego, który budzi wątpliwości na budowie.
Potwierdza to sama branża. Według Slator od 90% do 98% użytkowników tłumaczenia maszynowego lub LLM stosuje jakiś poziom weryfikacji wyniku przez człowieka. Innymi słowy: prawie nikt nie publikuje tego, co wygeneruje maszyna, bez sprawdzenia przez profesjonalistę.
Co robi branża
AI w tłumaczeniach to już codzienność branży. To podstawa, na której pracuje dziś niemal każdy. Według CSA Research 90% dużych firm korzysta już z rozwiązań tłumaczeniowych wspomaganych przez AI. A postedycja przestała być niszą: Nimdzi szacuje, że jej wykorzystanie wzrosło z 26% w 2022 roku do blisko 46% w 2024 roku.
Nie zmieniło się jedno: kto decyduje. AI przyspiesza; człowiek (profesjonalista) decyduje, co jest dobre, a co nie.
Jak pracujemy w Overseas Translations
Nie wybieramy z góry między AI a człowiekiem: stosujemy to, czego potrzebuje dany projekt. Przy dużej objętości bez niuansów marki — tłumaczenie z AI i postedycja. Przy Twojej stronie internetowej czy umowie — native speaker specjalizujący się w Twojej branży. W projektach postedycji stosujemy dodatkowo kryteria normy ISO 18587:2020, poświęconej właśnie postedycji, jako dobrą praktykę branżową.
Współpracujemy z tłumaczami native speakerami wyspecjalizowanymi w poszczególnych branżach — inżynierii, budownictwie, materiałach, transporcie — z gwarancją norm ISO 9001:2015 i ISO 17100:2015, które posiadamy od 2017 roku. Ponad trzynaście lat w tym zawodzie nauczyło nas jednej prostej rzeczy: to, co dziś tanie, a potem trzeba to poprawiać, ostatecznie wychodzi drogo.
Jeśli masz przed sobą dokument i nie wiesz, którą ścieżkę wybrać, napisz do nas, a doradzimy Ci bez zobowiązań. Kompleksowo i we wszystkich kombinacjach językowych.
Najczęściej zadawane pytania
DeepL czy ChatGPT do tłumaczenia dokumentów firmowych? Do dokumentów, które wychodzą poza firmę, żadne z nich samodzielnie. DeepL jest zwykle bardziej konsekwentny w parach języków europejskich, a ChatGPT bardziej elastyczny pod względem tonu, ale oba wymagają weryfikacji przez człowieka przed publikacją.
Czy tłumaczenie umowy za pomocą AI jest wiarygodne? Jako wersja robocza, żeby zrozumieć treść — tak. Jako dokument ostateczny — nie. W tekście prawnym jeden źle przetłumaczony niuans zmienia zobowiązania, a odpowiada za to człowiek, nie program.
Czym jest postedycja i kiedy jej potrzebuję? To profesjonalna weryfikacja przez człowieka tłumaczenia wykonanego przez AI. Przyda Ci się, gdy masz dużą objętość tekstu i chcesz obniżyć koszty bez rezygnacji z jakości nadającej się do publikacji.
Ile czasu oszczędza AI w porównaniu z tłumaczeniem przez człowieka? Sporo, zwłaszcza przy dużych objętościach. Rzeczywista oszczędność zależy jednak od jakości wyjściowego tłumaczenia maszynowego: jeśli weryfikacja jest bardzo pracochłonna, część tej przewagi przepada.
Czy AI zastąpi tłumacza? Na razie nie, i pokazują to dane: niemal wszystko, co generuje AI, przechodzi przez ręce profesjonalisty. AI zmienia pracę tłumacza, ale jej nie eliminuje.